Dogs - FAN FOR AWAY

wtorek, 29 kwietnia 2014

Rhodesian w potrzebie

Jak z pewnością wiecie jestem zawziętą miłośniczką rhodesianów :)

Ostatnio pojawiła się wiadomość, że każdy kto tylko ma chęci może pomóc dwóm cudownym rudzikom :)

Jeżeli znacie jakiegoś miłośnika rudych lub sami jesteście zainteresowani pomocą tym przepięknym zwierzętom - przeczytajcie!



Zaki
Zaki to czteroletni, rodowodowy, piękny pies. Szukamy dla niego domu bez dzieci i bez innych zwierząt, z doświadczonym właścicielem. Zaki jest bardzo żywiołowym , zdrowym i bardzo inteligentnym psem. Wymaga wyraźnego i stanowczego określenia granic i stałej kontroli zachowania. Jest wychowany w domu od szczeniaka, ogólnie pozytywnie nastawiony ale nauczył się wymuszać to na czym mu zależy i już zdążył się zorientować, że jego reakcje mogą wzbudzać pożądany respekt. W tej chwili przebywa w hotelu pod okiem doświadczonego tresera, który będzie miał decydujący głos w sprawie jego adopcji. Jeśli znasz się na zachowaniu psów, jesteś gotowy podjąć niewielkie wyzwanie i trochę popracowa怓 warto dać szansę Zakiemu. Zaki jest wykastrowany, zdrowy. Warunkiem adopcji jest współpraca z wyznaczonym przez fundację treserem i podpisanie umowy adopcyjnej. Kontakt: adopcjerr@wp.pl
 
 








Jamal
Szukamy wyjątkowego domu dla bardzo wyjątkowego psa. Jamal to 5-letni, rodowodowy rhodesian ridgeback. Bardzo duży, bardzo silny i bardzo przyjacielski, niestety ma też bardzo duże problemy zdrowotne: niedoczynność tarczycy i nowotwór kości (chrzęstniakowłókniak). Obecnie pies jest pod opieką hotelu, gdzie ustalone zostało jego leczenie, nabrał kondycji, jego stan jest bardzo dobry. Jamal przyjmuje lek Euthyrox 200 mg w ilości 5 tabletek na dobę. Wymaga okresowych badań krwi pod kątem hormonów tarczycy i kontroli rozwoju zmian nowotworowych. Z uwagi na stan zdrowia, Jamal dożywotnio pozostanie podopiecznym fundacji - będzie miał finansowane żywienie i opiekę weterynaryjną. Szukamy dla niego troskliwego domu, gdzie będzie otoczony opieką tak długo, jak tylko uda mu się opierać chorobie. Dodatkowe pytania można kierować pod adres adopcjerr@wp.pl Pies przebywa w Zabrzu.
 


 

Prosimy o pomoc!!! 




 

 

środa, 23 kwietnia 2014

A więc wiosna!

A więc wreszcie trochę mobilizacji :)
Przepraszam, że od miesiąca nic nie napisałam, a na forum też nie za często się pojawiam - wchodzę wszędzie i czytam Wasze notki - nie myślcie, że o Was zapomniałam! - ale ostatnio nie mam a) czasu b) siły c) weny ;(

Ale czas się wziąść za siebie ;)
To będzie notka w pewnym sensie podsumowująca.
Podsumowująca zimę. Podsumowująca początek wiosny. Podsumowująca mnie i moje fanaberie. Podsumowująca Korę.

Nigdy o tym nie pisałam, ale 17 kwietnia cztery lata temu w moim domu zdarzył się wypadek. Na barierce od schodów powieszone były prześcieradła. Ja wychodziłam właśnie z kąpieli, gdy usłyszałam krzyk. Na górę wchodził tata, a na dół... leciała Kora... To było niedawno po przeprowadzce - nie mieliśmy jeszcze szafki, w której trzymalibyśmy buty - były położone na wycieraczce... Gdyby nie one - mocno wątpię, czy bym tu dziś pisała. Kora zawsze miała dziwną manię obserwowania wszystkiego przez sztachetki w schodach. Wtedy podeszła i jak zawsze włożyła tam głowę... Poślizgnęła się,
Zbiegłam z płaczem na dół. Na początku myślałam, że nie żyje. Była tak ogłupiała całym zdarzeniem, że się nie ruszała. W końcu tata wziął ją na ręce. Ruszała się, a ja bałam się ją dotknąć, jakbym bała się, że po moim dotyku umrze. W końcu chwyciłam ją na ręce i zlałam łzami. Nic jej nie było... Za to weterynarz musiał posprzątać u siebie, bo Kora z nerwów załatwiła się.

Teraz co roku wspominam to wydarzenie. Nie wiem co by było, gdyby nie te buty, które zamortyzowały jej upadek. Niedługo potem barierka została wymieniona. Teraz wszyscy się śmiejemy z wydarzenia jakie miało miejsce cztery lata temu, jednak nie wiem, na prawdę nie wiem, co bym zrobiła, gdyby coś jej się stało...
Dopiero wtedy zaczęłam doceniać życie...

Może teraz o zimie, tylko że krótko - bo krótka była :) I ciepła. I... fajna :D

Co prawda brakowało mi trchę możliwości wybiegania się z psiskiem, ale co tam ;) mam nadzieję, że lato nam dopisze ;)

A teraz o tych "fanaberiach" :)
A słowem - fotografia. Od pierwszego numeru PP jaki trzymałam w ręce zakochałam się! Zkochałam się w fotografii!
Od razu zaczęłam "cykać fotki", by wysłać je do konkursu PP :)

I o to chodzi - jeszcze rok temu to było tylko naciskanie na spust migawki. Teraz od roku to dla mnie pasja. Nad każdym naciśnięciem się zastanawiam :)

Czemu od roku? 30 kwietnia mija rok, od czasu, gdy kupiłam swój pierwszy aparat. Pierwszy - i mam nadzieję, że nie ostatni. Jestem bardzo zadowolona z wyboru, zwaszcza, że pozwolicie o małe porównanie ;)
2013:

2014
To zdjęcie może nie jest zbyt ładne, ale jakoś darzę je sympatią ;)


To chyba raczej wszystko ;)
Dziękuję Wam, że komentujeci mojego bloga, bo dzięki Wam, jeśli mieliście kwietniowy PP w ręku - Kora i hopajtaska znalazły się w "Listach do przyjaciela" :)
DZIĘKUJĘ WAM Z CAŁEGO SERCA! <3