Dogs - FAN FOR AWAY

Kora i ja :)

KORA


Imię: Kora
Urodzona: 24.11.2007r.
Hodowla: brak danych
Rasa: mieszaniec
Miejsce urodzenia: Poznań
Matka: Yorkshire Terrier
Ojciec: West Highland White Terrier
Umaszczenie: krańcowo czarne
Kolor oczu: piwne
Wzrost: 30 cm (w kłębie)







Wyuczone sztuczki:                                                       Ulubione:
- siad                                                                            - spanie!
- leżeć                                                                          - zabawa węzełkiem i reniferem
- wstań                                                                         - jedzenie
- sfinks                                                                         - spacery
- hop                                                                            - gonitwa za laczkiem lub skarpetką
- do mnie (komenda przywołania)
- zostań
- zostaw
- czekaj
- łap
- bierz! (rzucam zabawkę, musi poczekać za złapaniem, zanim usłyszy komendę)




          Korę po raz pierwszy poznałam w sierpniu 2008 roku. miała wtedy niecały roczek, jednak ja nie zdawałam sobie z tego wtedy sprawy. Na początku w moim domu gościł seter irlandzki Wiarus, jednak trzeba było niestety go sprzedać. Nie tęsknię jednak za nim, bo za jego kadencji nie było mnie jeszcze na świecie ;) Zawsze moją pasją były konie. Od zawsze chciałam być weterynarzem. Kochałam zwierzęta jak nikt inny w świecie. Z moich zabawek z dzieciństwa na zawsze zapamiętam masę koni. Kiedyś liczyłam ile ich jest, ale już nie pamiętam. Jednak nie o koniach tu mowa. Pamiętam mój ulubiony plecaczek z głową dalmatyńczyka. Kiedy byłam już starsza byłam bardzo zauroczona golden retrieverami oraz owczarkami szkockimi collie. Wtedy miałam hopla na punkcie koni. Stale dręczyłam wszystkich dookoła, że chcę jeździć na koniach. Jednak do dziś to marzenie się nie spełniło... Może i lepiej? Pewnie, gdyby nie upór mojej mamy zapewne dziś widzielibyście post z moimi zdjęciami z grzbietu konia. Jednak stało się inaczej. Na koniach nie jeździłam i jestem szczęśliwa. Dużo szczęśliwsza, ponieważ dopiero teraz, gdy jestem "doświadczonym kynologiem" zdaję sobie sprawę z tego, jak psy są dla mnie ważne. Jednak zboczyłam z tematu. A tematem powszednim jest tu Kora.



 Tak więc aż do sierpnia 2008 roku nie wiedziałam o psach właściwie nic, a tak naprawdę o Korze. Nigdy nie dręczyłam rodziców o psa. Jeśli ktoś czytał moją pierwszą notkę tutaj wie, jak to wszystko wyglądało, jednak napiszę to jeszcze raz dla tych co nie czytali: moi sąsiedzi mają ciężko chorą córkę. Pewnego razu w sierpniu dali ją moim rodzicom do zaopiekowania się na jeden dzień. Pamiętam jak się cieszyłam. Obok miejsca, w którym postawiliśmy jej miskę zaraz oddała swoją "grubszą" potrzebę. Lecz niestety o 19.30 trzeba było ją odwieźć. Trudno! Po raz pierwszy w tym momencie za mojego życia do mojego domu wszedł pies.



Grudzień 2008: Kora skończyła już roczek i tu nagle w okolicach 10 grudnia dzwonią właściciele Kory. Wyjeżdżają do rodziny, gdzie nie może być pies, mamy ją przygarnąć na cały miesiąc! Święta minęły świetnie (zwłaszcza, że w towarzystwie psa ;)). Niestety jednak 23 stycznia 2009 roku trzeba było Korcię oddać z powrotem... Jednak o godzinie 18.00 dzwoni telefon: to właściciele Kory. Przynieśli informację, że mają dostać labradora do pomocy dla córki. I... czy w związku z tym nie chcemy Kory! Rodzice powiedzieli, że przemyślą to, ale czy Kora może przyjechać na jeszcze jedną noc do nas na takie sprwdzenie jaka jest (choć była u nas cały miesiąc).




Ta noc miała przesądzić o wszystkim. Na dodatek nie była zbyt przyjemna, bo musiałam się w nocy przenosić do łóżka rodziców, bo moja siostra wymiotowała. Rano obudziłam się wcale nie pamiętając o niczym, gdy podszedł do mnie tata z Korą na rękach i oznajmił, że... KORA ZOSTAJE U NAS NA ZAWSZE! To był chyba najszczęśliwszy dzień w moim życiu! Nigdy więcej przez te 5 lat takiego nie przeżyłam.




Teraz najważniejsze jest dla mnie to, że Kora jest szczęśliwa, i że mogę spędzać z nią czas. Z czasem konna pasja ustąpiła, a na jej miejscu pojawiła się psia... A tak dokładnie to było tak:
 Końcówka lipca/początek sierpnia byłam na wakacjach Praga-Kudowa Zdrój.



Poszliśmy raz rodzinnie na zakupy, bo zapasy już się kończyły. Chciałam sobie kupić jakąś gazetę, bo mi się nudziło. Gdy podeszłam do stoiska z gazetami zauroczyła mnie mordka pięknej shiby. Gazeta, która ją przedstawiała nazywała się "Przyjaciel Pies". Widziałam ją już w sklepie mięsnym w moim mieście, jednak nie miałam wtedy przy sobie tyle pieniędzy, aby ją kupić. Jednak teraz wakacje, więc rodzice mi ją postawili :) Od tej pory regularnie czytuję tą gazetkę, a w grudniu 2012 zamówiłam roczną prenumeratę i pierwszym numerem jaki przyszedł z tej prenumeraty był styczeń 2013 i dostałam do tego prezent - psio-bożonarodzeniową paczkę :)



Kocham psy i już teraz nie zamieniłabym ich na nic innego!

6 komentarzy:

  1. Piszesz, że kiedyś byłaś zauroczona końmi, jednak zaprzestałaś i jesteś szczęśliwa, bo teraz wiesz jak ważne są psy dla ciebie. Piszesz to jednak tak, jak by był wybór - to, albo to, a przecież nie trzeba wybierac. Ja mam nieraz zdjęcia i z grzbietu konia, i ze swoimi psowatymi, po za tym akwarystyka i ornitologia też nie są mi obce :) Nie trzeba było wybierac, wystarczyło chciec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wybieram - ja chcę :)
      Nie interesują mnie już konie.
      Przykro mi, jeśli tak zrozumiałaś - miałam co innego na myśli.
      Pozdrawiam i dzięki za zajrzenie na bloga :D

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za zajrzenie na mojego bloga: domnaczterechlapach.blogspot.com
    Kora jest piękna i inteligentna! Pozdrawiam Gosia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiedziałam, że Kora urodziła się w 2007 roku! Jest taka śliczna! Te jej oczka...
    Zapraszamy do nas!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci bardzo jeśli chcesz się trudzić w pisaniu komentarza dla mnie :)
Dla Twojej wygody wyłączyłam weryfikację obrazkową, ponieważ wiem, jakie to upierdliwe, więc mam nadzieję, że zachęci Cię to do napisania komentarza :)
Liczę sobie każde zdanie, jednak proszę - nie obrażaj tu nikogo, bo będę zmuszona Cię zablokować!
Jeśli piszesz komentarz proszę - przeczytaj notkę i pisz go z sercem.
Zezwalam na reklamowanie blogów :)